Forum HOVAWART

Miło nam jest Cię powitać :-). Wybierz: Logowanie / Rejestracja.
19.08.2019 o 05:42:47

Strona główna Strona główna Pomoc Pomoc Szukaj Szukaj Uczestnicy Uczestnicy Logowanie Logowanie Rejestracja Rejestracja Regulamin Regulamin
Forum HOVAWART - kiedy pies odchodzi.. -


   Forum HOVAWART
   Forum HOVAWART
   WHO IS WHO
(Moderatorzy: Admin, moderator)
   kiedy pies odchodzi..
« Poprzedni temat | Następny temat »
Strony: 1 2 3 4  ...  111 Odpowiedz Odpowiedz Powiadom o odpowiedziach via email Powiadom o odpowiedziach via email Wyślij Wątek Wyślij Wątek Drukuj Drukuj
   Autor  Wątek: kiedy pies odchodzi..  (Czytano 181148 razy)
mala_ola
Hovo-Gaduła
***



mała Ola i mała Bounty :)

Gadu-Gadu: 7902158 Zobacz Profil WWW E-mail

Płeć: female   Posty: 419
Re: kiedy pies odchodzi..
« Odpowiedz #15 o: 11.08.2005 o 19:00:30 »
Odpowiedz z cytatem Odpowiedz z cytatem

Ja również przeżywałam psi dramat w życiu...  
Boni pojawiła się u mnie, kiedy liczyłam sobie 7 lat (1997 rok). Długo czekałam na tego pieska... wymarzonego...  
Przez pierwsze 4 lata Boni mieszkała z nami na wsi. Była sunią rasy sheltie, mądrą, pojętną, chętną do zabawy, ze słodkim spojrzeniem, sierścią, w którą zawsze mogłam się wtulić. Była pieskiem całej rodziny. Rozumiała nas wszystkich, zawsze pocieszała w chwilach smutku. W czasie kłótni stresowała się bardzo. Była psem, który potrafił wykazać, tak potrzebne, współczucie. Wspierała każdego. Była trochę jak taka dobra babcia, która nie miesza się w kłótnie, ale potrafi zawsze je rozwiązać, pomóc, pocieszyć. Kiedy jeszcze byłam mała, wierzyłam, że w niej jest moja zmarła babcia...  
Tej suni nikt nie wychował. Nikt nie wiedział o jakieś tam hierachii w stadzie, o jakiś CSach, nikt nie miał pojęcia, że psa się socjalizuje. Ale mimo tego, wyrosła na psa WSPANIALEGO. Nigdy nie sprawiała kłopotu - zawsze bez smyczy, czytała jakby w moich myślach, przychodziła na pierwsze zawołanie, robiła siad, zostań, wszelkie sztuczki, choć tak naprawdę nigdy nikt jej tego nie uczył. Nie wychodziła z podwórka przy otwartej bramie.
Po 4 latach przeprowadziliśmy się do miasta. Zaczęłam chodzić z nią na kurs PT, wystawy. Zrobiliśmy uprawnienia, by mieć upragnione szczeniaczki...
Wtedy coś się urwało. Sunia urodziła, szczeniaki padały. Tylko 2 przeżyły. Mimo opieki weterynarza. Nie potrafił on stwierdzić nic konkretnego... (z pewnością nie był to dobry lekarz - ale kto to wtedy wiedział?).
Zaraz po szczeniakach z Boniusią działo się coś niedobrego. Nie chciała już chodzić na długie spacery - ruch sprawiał jej ból. Tylnie łapki. Ile wizyt u weta i wydanych pieniędzy... na... nic. Nigdy nie potrafił niczego stwierdzić. Po zmianie weterynarza, było już za późno...
Padł wyrok. Nowotwór kości. Kiedy tylko się dowiedziałam, coś się we mnie zmieniło... płakałam trochę, ale potem... potem jakoś uwierzyłam, że stanie się cud, albo już tak się przyzwyczaiłam do tej mysli... nie wiem...?
Cały czas była we mnie nadzieja. Ciągle i ciągle. PRzeprowadziliśmy się z bloku do domku. Nie wiem, ile minęło... może 2 tygodnie? Boni wyglądała już wtedy tragicznie. Ale ciągle oszukiwałam siebie, że to jeszcze nie teraz... jeszcze nie czas...
27 października 2003 roku wróciłam ze szkoły i rozmerdany ogonek już mnie nie przywitał. Już nic nie szczekało, kiedy rozległ się dźwięk dzwonka...
Pół dnia przesiedziałam w kuchni. Nie płakałam. PAtrzyłam się tylko w okno i milczałam... Już nie pamiętam o czym myślałam.  
Z jednej strony byłam zła na rodziców, że zrobili to bez mojej zgody... z drugiej jednak wiedziałam, że nie przeżyłabył tej chwili, kiedy cienka igła zostaje zatapia się w psim ciałku a palec weterynarza delikatnie naciska strzykawkę... kiedy w jednej minucie mam psa... i już go nie mam.  
Nie chciałam też już zobaczyć jej po śmierci. Nie chciałam być przy tej chwili, kiedy zostaje opatulana w białe prześcieradła i ma się to uczucie, że to była ta ostatnia chwila, w której widzi się swojego najlepszego przyjaciela...  
Minęło już prawie dwa lata. Ale dzień, w którym pojawiła się w moim życiu (czyli 8 lat temu) i dzień, w którym z niego zniknęła pamiętam tak, jakby wszystko się działo wczoraj. Pamiętam wszystkie słowa i dźwięki, wszystkie szczegóły tak, jakby był to film oglądany codziennie po kilkadziesiąt razy...  
Teraz dopiero pamiętam każdą chwilę, kiedy miałam jej dość i kiedy się na nią złościłam. A ona zawsze przepraszała. Łapką, oczkami i języczkiem.  
Wiele spraw nie mogę sobie wybaczyć. Nie mogę sobie wybaczyć tych szczeniaków. Gdyby ich nie było, nie umarłyby, a i Boni na pewno nie byłaby tak osłabiona przez ciążę... rak wtedy zaatakował z potrójną siłą...  
Nie mogę soobie wybaczyć tego, że nie zmieniłam szybciej weterynarza. Nie mogę sobie wybaczyć tego, że się przeprowadziliśmy. Tu, w nowym domu, Boni nie miała swoich miejsc...  
Gdybym tyle rzeczy mogła zmienić na lepsze w jej życiu... gdybym mogła cofnąć czas...
 
IP Adres IP zloggowany
Sabi
Hovo-Bywalec
**



Sabina, Lezli, Wattson......

Gadu-Gadu: 6474352 Zobacz Profil E-mail

Płeć: female   Posty: 87
Re: kiedy pies odchodzi..
« Odpowiedz #16 o: 16.08.2005 o 13:03:35 »
Odpowiedz z cytatem Odpowiedz z cytatem

W czwartek po odejściu Omena wyjechałam z domu daleko żeby nie widzieć tych wszystkich miejsc gdzie bywał.
Dziś wróciłam, ale nie do domu, nie wiem kiedy będę miała na tyle sił żeby tam wrócić.
Trochę się pozbierałam, ale serce mi pęka.
Świadomość tego, że mnie nie przywita jest straszna
Ten jego wiecznie machający ogonek odszedł!
 
IP Adres IP zloggowany
mala_ola
Hovo-Gaduła
***



mała Ola i mała Bounty :)

Gadu-Gadu: 7902158 Zobacz Profil WWW E-mail

Płeć: female   Posty: 419
Re: kiedy pies odchodzi..
« Odpowiedz #17 o: 16.08.2005 o 15:50:59 »
Odpowiedz z cytatem Odpowiedz z cytatem

Sabi... współczuję bardzo  
To jest jedno z najgorszych przeżyć, kiedy pies odchodzi i to jeszcze tak nagle... I jest to również jedyna rzecz, której w psach nienawidzę - tego, że żyją tak krótko.
Pewna Pani bardzo mnie pocieszyła, kiedy Boni odeszła, mówiąc, że może i nie żyła najdłużej, ale jej życie było usłane różami - miała zawsze pełną miskę i, co najważniejsze, kochającą rodzinę. Na pewno cieszy się z tego, tam w niebie. Są psy, które mają o wieeeeele gorsze życie...
Omen na pewno merda do Ciebie ogonkiem - za tęczowym mostem. I zobaczysz, że kiedyś jeszcze pozostaniesz z nim tam - już na zawsze
IP Adres IP zloggowany
Sabi
Hovo-Bywalec
**



Sabina, Lezli, Wattson......

Gadu-Gadu: 6474352 Zobacz Profil E-mail

Płeć: female   Posty: 87
Re: kiedy pies odchodzi..
« Odpowiedz #18 o: 22.08.2005 o 07:49:43 »
Odpowiedz z cytatem Odpowiedz z cytatem

Powrót do domu był bardzo ciężki!!! Lepiej mi teraz bo jestem w pracy. Pierwsze podejście do kojca było straszne!! Już go nie ma!!!!!! Śfidrujące oczka i machający ogon już nie siedzi przed budą i nie czeka na mnie. Mama obsadziła miejsce, w którym jest zakopany aksamitkami. Lubił je zrywać pyskiem a potem wypluwał je. Zrobiła mu mały ogródek...............
Nie mogłam tam wczoraj iść, a dzisiaj cieszyłam się, że jadę już do pracy.
Wróciło wszystko! Cały czas mam przed oczami jak go przywieżli, jak rósł, jak jeżdziliśmy na szkolenie, wystawy, jak zajmował się szczeniakami, jak BYŁ!!!
Buda jest pusta!  
Lezli w niej nie śpi. Ona była jego domem. Zawsze wystawiał swój czarny nochal, tylko tyle było go widać.
Wyszłam rano i odruchowo chciałam go zawołać, ale w ostatniej chwili zobaczyłam samą Lezli i tylko jeden gumowy bucik, drugi ma Omen przy sobie.
IP Adres IP zloggowany
bobula1
Hovo-Nowicjusz
*





Zobacz Profil E-mail

Posty: 4
Re: kiedy pies odchodzi..
« Odpowiedz #19 o: 13.02.2006 o 16:27:19 »
Odpowiedz z cytatem Odpowiedz z cytatem

Dziękuje Wam za wasze posty i za to że taki temat jest, bardzo mi to pomaga. Bo w dniu 10.02.2006roku o 16.40 uśpiny został mój jedyny pierwszy wspaniały i mądry kundelek GUMIŚ. Bardzo mi go brak łzy same płyną po policzkach, wszystko mi go przypomina a tak bardzo go kochałam , nie wiem jak przetrzymam ten czas . Był ze mną od 15 lat miał wodobrzusze i skołatane serce. nie było ratunku. Zasnął i pochowaliśmy go  na działce gdzie lubił być i gdzie spędzaliśmy miłe chwile. Bardzo mi go brak.  
Wszyscy sie dziwią że za psem mozna tak tesknić i płakać a w końcu tyle lat dzień w dzień i noc w noc ciągle razem to jak nie tesknic za nim gdy go juz nie ma.Pamiętaj mnie GUMINIU kiedyś się spotkamy, kocham Cię i nie zapomnę Cię nigdy.
IP Adres IP zloggowany
Ewa_i_Psy
Hovo-Spec
*****



Bojar Chatka Zielarki i Viedźma z Hovgartu

Gadu-Gadu: 1916936 Zobacz Profil

Płeć: female   Posty: 3072
Re: kiedy pies odchodzi..
« Odpowiedz #20 o: 13.02.2006 o 17:09:26 »
Odpowiedz z cytatem Odpowiedz z cytatem

Płacz, Bobula, płacz! To trochę pomaga. A inni niech sobie myślą co im się podoba. To nie ich ból, więc nic im do tego. Na mnie się też ludzie gapili jak na idiotkę, ale mam to gdzieś. Po pewnym czasie zatęsknicz znowu za psim towarzystwem, za futerkiem, do którego można się przytlić, za zimnym mokrym noskiem. To będzie ten dzień, w którym tak na prawdę pozwolisz swojemu Gumisiowi odejść.
Trzymaj się dzielnie.
Pozdrawiam, Ewa
IP Adres IP zloggowany

Motto dnia: "Dużo wymaga od innych pod względem cnoty ten, który sam mało w cnocie się ćwiczy" (U.L)
"W słowach na pozór tych niewinnych/Wciąż ze zdziwieniem odkrywamy/Że to co mówi się o innych/Najwięcej mówi o nas samych/Bo my lubimy-daję słowo/Stare prawdy odkrywać na nowo" (K.C.B)
Magda_i_Alfred
Hovo-Bywalec
**




Zobacz Profil E-mail

Płeć: female   Posty: 130
Re: kiedy pies odchodzi..
« Odpowiedz #21 o: 13.02.2006 o 20:11:57 »
Odpowiedz z cytatem Odpowiedz z cytatem

Niestety to cierpienie jest nieuniknione w życiu każdego psiarza .
W zasadzie biorąc do siebie psa, sami się z góry skazujemy na przeżywanie tego, co nieuniknione.
Ja też to już przeżywałam, i wiem, że przeżywać będę. Po pierwszej takiej tragedii oczywiście myślałam to co wszyscy - nigdy więcej psa! Lecz rzecz jasna było to postanowienie nierealne. Później zaczęłam się zastanawiać, że przecież psy nadal przychodzą na świat i ktoś musi je przez to życie przeprowadzić! Najważniejsze jest to, by ta ich krótka ziemska wędrówka była szczęśliwa, by nigdy nie zaznały strachu, głodu i cierpienia, a przeciwnie dostały od swoich ludzi wiele miłości i spędziły w ich towarzystwie wiele radosnych chwil!
Bobula, Twój Gumiś miał to wszystko, więc był szczęściarzem! Jego czas już się dopełnił, lecz nie był to czas stracony. Ty wypełniłaś swoje zadanie. Wiem, że teraz czujesz wielką pustkę i rozpacz - więc płacz, bo Gumiś zasłużył na Twoją tęsknotę. Kiedyś zapewne spotkacie się za Tęczowym Mostem.
A może gdzieś na świecie pojawi się znowu jakaś psia istotka, której Twoja opieka pozwoli radośnie i bezpiecznie przejść przez życie?
Trzymaj się dzielnie, bo Twoja siła napewno będzie jeszcze komuś potrzebna!
IP Adres IP zloggowany

Nasz album: http://alfred8.pupile.com/
- nowe zimowe zdjęcia!
bobula1
Hovo-Nowicjusz
*





Zobacz Profil E-mail

Posty: 4
Re: kiedy pies odchodzi..
« Odpowiedz #22 o: 14.02.2006 o 08:27:46 »
Odpowiedz z cytatem Odpowiedz z cytatem

Dziekuje Magda_i_ Alfred potrzebne mi takie słowa otuchy bo z każdym dniem zamiast mi być lepiej to jest smutno i źle a wszysycy wciąż mówią weż się w garść to tylko pies nie ma co płakać ale dla mnie on był wszystkim najlepszym przyjacielem, kochanym Miśkiem którego można przytulić pogłaskać powiedzieć co leży na sercu a on siedział i słuchał i patrzył tymi swoimi oczami .......... tyle lat to jak można się pogodzić z jego odejściem w 2 dni ja tak nie umiem  
IP Adres IP zloggowany
bobula1
Hovo-Nowicjusz
*





Zobacz Profil E-mail

Posty: 4
Re: kiedy pies odchodzi..
« Odpowiedz #23 o: 14.02.2006 o 08:47:58 »
Odpowiedz z cytatem Odpowiedz z cytatem

Dla Ewy_i_Bojora także podziękowania można się tutaj wypłakać i wygadać a to dużo dziekuje jeszcze raz wszystkim
« Ostatnia Edycja: 14.02.2006 o 09:55:20 Zamieścił: bobula1 » IP Adres IP zloggowany
fifaza
Hovo-Spec
*****



Banda Huncwotów

Tlen: fifaza@tlen.pl Gadu-Gadu: 824023 Zobacz Profil WWW

Płeć: female   Posty: 1933
Re: kiedy pies odchodzi..
« Odpowiedz #24 o: 09.03.2006 o 16:50:35 »
Odpowiedz z cytatem Odpowiedz z cytatem


Bajeczko pomyślnych łowów  
[ * ]
 
 
 
IP Adres IP zloggowany

Pozdrawiam
Fi
Hodowla Banda Huncwotów
Basza Chatka Zielarki
http://www.working-dog.eu/dogs-details/135188/Basza-Chatka-Zielarki
Atos Sus Armoni
http://www.working-dog.eu/dogs-details/543354/Atos%20Sus%20Armoni/
Hovawarcia Strona Informacyjna www.hovawarty.com.pl
Ewa_i_Psy
Hovo-Spec
*****



Bojar Chatka Zielarki i Viedźma z Hovgartu

Gadu-Gadu: 1916936 Zobacz Profil

Płeć: female   Posty: 3072
Re: kiedy pies odchodzi..
« Odpowiedz #25 o: 09.03.2006 o 16:59:24 »
Odpowiedz z cytatem Odpowiedz z cytatem

[ * ] - dla Bajeczki kochanej
 
Tam, gdzie teraz jesteś nikt ci nie zabroni pogodnić tylu zajęcy ile tylko zapragniesz. Bądź szczęśliwa, moja śliczna.
 
Ewa
« Ostatnia Edycja: 09.03.2006 o 16:59:55 Zamieścił: Ewa_i_Psy » IP Adres IP zloggowany

Motto dnia: "Dużo wymaga od innych pod względem cnoty ten, który sam mało w cnocie się ćwiczy" (U.L)
"W słowach na pozór tych niewinnych/Wciąż ze zdziwieniem odkrywamy/Że to co mówi się o innych/Najwięcej mówi o nas samych/Bo my lubimy-daję słowo/Stare prawdy odkrywać na nowo" (K.C.B)
ewa
Hovo-Gaduła
***



BOHUN Chatka Zielarki* Nadar von der Tannenmühle

Gadu-Gadu: 1183010 Zobacz Profil E-mail

Płeć: female   Posty: 394
Re: kiedy pies odchodzi..
« Odpowiedz #26 o: 09.03.2006 o 17:26:23 »
Odpowiedz z cytatem Odpowiedz z cytatem

Bajeczko,
 
Wolna -teraz prawdziwie wolna od...
Z Bohunowym ostatnim pozdrowieniem  
Ewa B
IP Adres IP zloggowany
Justyna_i_Dukat
Hovo-Bywalec
**



Dukat Chatka Zielarki

Gadu-Gadu: 4285159 Zobacz Profil E-mail

Płeć: female   Posty: 167
Re: kiedy pies odchodzi..
« Odpowiedz #27 o: 09.03.2006 o 17:52:46 »
Odpowiedz z cytatem Odpowiedz z cytatem

  • ....  
     
  • IP Adres IP zloggowany

    http://foto.onet.pl/dk2ep
    basinka
    Hovo-Maniak
    ****



    basia, Mel Gibson, Nala i reszta;)

    Zobacz Profil E-mail

    Płeć: female   Posty: 720
    Re: kiedy pies odchodzi..
    « Odpowiedz #28 o: 09.03.2006 o 18:18:41 »
    Odpowiedz z cytatem Odpowiedz z cytatem

    [ * ]
    « Ostatnia Edycja: 09.03.2006 o 18:19:24 Zamieścił: basinka » IP Adres IP zloggowany

    Pozdrawiam wszystkich farciarzy, ktorzy maja to szczescie miec Hova...

    Mariola.Einstein
    Hovo-Bywalec
    **





    Zobacz Profil E-mail

    Płeć: female   Posty: 120
    Re: kiedy pies odchodzi..
    « Odpowiedz #29 o: 09.03.2006 o 19:09:50 »
    Odpowiedz z cytatem Odpowiedz z cytatem

    Co się stało, o jakiej Bajce piszecie? Proszę kogoś o odpowiedź, bo bardzo się zdenerwowałam.
     Mariola
    IP Adres IP zloggowany

    e-mail: einstein.hovawart@interia.pl
    Strony: 1 2 3 4  ...  111 Odpowiedz Odpowiedz Powiadom o odpowiedziach via email Powiadom o odpowiedziach via email Wyślij Wątek Wyślij Wątek Drukuj Drukuj

    « Poprzedni temat | Następny temat »

    cofnij

    Forum HOVAWART » Powered by YaBB 1 Gold - SP1!
    YaBB ? 2000-2001,
    Xnull. All Rights Reserved.